OTP tag

Mam w moim bullet journal listę shipów, które są bliskie mojemu serduszku, jest ich sześć razy więcej niż mam przyjaciół, ha ha. Życie nerda. Ten tag zwykle dotyczy książek, ale pozwolę sobie załączyć też shipy serialowe. Nie muszę chyba wspominać, że to post naszpikowany spojlerami? Zmieniłam kilka pytań z tagu znalezionego w internecie.

1. Najbliższe OTP mojemu sercu na tę chwilę
Pynch! Ogólnie seria "The Raven Boys" to jedna z najlepszych serii które czytałam, słowo. Postacie i ich relacje są mega dobrze rozpracowane, historia wielowątkowa i trzymająca w napięciu, świetny reaserch mitologiczny i dużo łaciny! Relacja Adama i Ronana rozwijała się na przestrzeni książek bardzo powoli, bardzo dokładnie. Wiele małych gestów, chaotycznych myśli. I bardzo, bardzo dużo dobrych opisów, naprawdę. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam styczność w książce z tak dobrze zbudowaną relacją (chociaż w tym roku mało czytam). "The Raven Boys" skończyłam w styczniu, ale od tamtej pory plącze mi się po głowie. 

2. Martwe OTP 
Dosłownie martwe. Mam ich kilka, ale zawsze do głowy pierwsza przychodzi mi Linctavia. Tworzyli trochę taki team nie podchodź bo cię pobijemy. Właściwie dla nich zaczęłam oglądać "The 100" i pozostali moimi ulubionymi postaciami. Lincoln stworzył Octavię wojowniczkę, spokojną, odważną. Kiedy straciła Lincolna, straciła równowagę i panowanie nad sobą i to był najbardziej łamiący serce moment w tym serialu, naprawdę (konkuruje z nim tylko John błagający o życie Emori, spojler). Żadna z postaci tak bardzo nie zasłużyła na dobre zakończenie jak Lincoln.

3. Coś, co wszyscy shipują, a ja nie
Internet bardzo lubi ładne homoshipy i to dzięki Evakowi "Skam" stało się popularne poza Norwegią na wysokości trzeciego sezonu. Ja też usłyszałam o "Skam" przez Evana i Isaka i pomyślałam sobie, że ten ship musi być dobry. Oglądałam ich wycięte sceny i stwierdziłam, że muszę to zobaczyć. Zobaczyłam. Byłam zawiedziona sezonem Isaka. Każdy sezon bierze na pulpit inną postać, Isak pełnił rolę głównego bohatera w trzecim i wypadł słabiutko. Jego postać jest bardzo sympatyczna ale Tarjei jest w moim wieku i nie jest zbyt wybitnym aktorem i wypadł tak... niewyraźnie. Bez charakteru. Odebrało mi to przyjemność oglądania. Zwykle ludzie odpowiadają mi na taką wypowiedź czymś w stylu "Ale trzeci sezon i sam Evak porusza ważne kwestie związane z chorobami psychicznymi". "Skam" ogólnie porusza ważne kwestie i zwracam im za to honor, ale jeśli chodzi o sytuację w stylu "gejowski ship i bipolarność", to widziałam to już w "Shameless", lepiej zagrane, bardziej emocjonalnie przedstawione. Evak kompletnie mnie nie rusza.   

4. Coś, co shipuję, a reszta świata nie za bardzo
Nie oceniajcie mnie, ale Hansanna to moje disneyowskie OTP. Nie wiem dlaczego, tak wyszło, ten ship mnie wezwał. Jestem w Hans Defensive Squad i shipuję Hansannę. I to tyle.

5. OTP, któremu zejście się zajęło za długo
STYDIA. Sześć sezonów (przy czym w pierwszym Stiles przyznał, że jest zakochany w Lydii), czyli jakieś cztery lata, przy czym oboje wdawali się w jakieś inne relacje romantyczne w tym czasie. Ale hej! Stiles powiedział, że kochał ją ten cały czas. Najważniejsze w tym shipie, przynajmniej moim zdaniem, jest to, że ich relacja jest oparta na gruntownej, wieloletniej przyjaźni. No i są mega kochani, dwójka nieporadnych nerdów.
Przy czym jestem dumna z rozwoju postaci Lydii, Jeff kompletnie zmienił jej koncept. Na początku miała wpasowywać się w schemat typowej Queen Bee z licealnego korytarza, niezbyt mądrej laleczki, przynajmniej tak się zapowiadała. A okazała się niesamowicie inteligentna, dobra i lojalna jako przyjaciółka.

6. OTP, co shipowałam w książce, a w ekranizacji już nie
Clace to chyba był mój pierwszy ksiażkowy OTP. Z "Darami Anioła" mam bardzo dużo wspomnień i wiem, że to nie jest jakaś wybitna książka, ale traktuję ją sentymentalnie. Lubię film. A przynajmniej lubię Clace w filmie, kocham Jamiego i Lily. Jeśli chodzi o serial... To raczej niskobudżetowa produkcja, typowe paranormal romance i dzieje się tam o wiele ciekawszych rzeczy niż słabo zagrane Clace.

7. BROTP
Gdybym miała wybrać jeden najlepszy i najbliższy memu sercu serial, byłoby to "Black Sails". W pewnym sensie to prequel "Wyspy Skarbów", a z drugiej strony opowiada historię piractwa i kształtowania się Nowego Świata. Przekazywane idee, rozbudowane postaci, monologi... To wszystko trafiało do mojego serca.
Mamy tam na nowo opowiedzianą historię Johna Longa Silvera i Jamesa Flinta. Od niechęci i akceptowania swojego towarzystwa przeszli do prawdziwej, szczerej przyjaźni, funkcjonowali jak jeden umysł, ich więź była tak fascynująca... Flint w pierwszym sezonie powiedział, że jedyne, czego pragnie to opuścić morze i znaleźć spokojne miejsce w spokojnym świecie. I Silver mu to zapewnił. Wiedział, że Kapitan Flint narodził się ze frustracji i nienawiści i wiedział, jak ją ukoić i przez to odwrócić wojnę, jak ułożyć Nowy Świat.

8. OTP, które z biegiem czasu się zepsuło
W "Once upon a time" postaci odpowiadają bohaterom disneyowskich bajek. Piękna i Bestia zawsze byli moim dinseyowskim OTP i stali się też OTP w serialu. Problem polega na tym, że Ouat straciło poziom i powinno zostać zakończone po czwartym sezonie. Rzuciłam ten serial po sezonie 5A. Od samego początku Rumble był typową złą postacią, która walczyła ze swoją naturą i chciał stać się lepszy dla Belli, ale bał się utraty mocy, czuł się bez niej nic nie wart. Byłam dogłębnie wzruszona rozwojem czwartego sezonu. Tak, udało mu się, osiągnął to, pozbył się mroku. I nagle wszystko trafił szlag, a cały rozwój jego postaci został cofnięty do pierwszego sezonu, jakby praca nad jego charakterem była nic nie warta. Oszukał też Bellę w haniebny sposób, znowu. Poczułam się wręcz urażona końcem sezonu 5A. I wtedy powiedziałam "papa Ouat"!

9. Ship, po którym spodziewałam się więcej
Ostatnio w internecie był mega wybuch na "Riverdale". Serial zapowiadał się supee, ale z odcinka na odcinek wydaje się coraz bardziej typowy. Podobnie jest z Bughead. Nadal to shipuję, wpasowuje się w mój ulubiony schemat - pogmatwany, w gruncie rzeczy dobry chłopiec z problemami i dziewczyna z idealnym życiem pod linijkę. Tylko że ten ship, jak i cały serial i wszystkie relacje w nim, rozwinął się za szybko i mam przez to niedosyt. Bughead nie dostał bazy pod swoją relację, nie jestem pewna na czym został on zbudowany. A zachowują się jak związek z wieloletnim stażem. W ciągu dziewięciu odcinków zaprzyjaźnili się, założyli gazetkę, zakochali i zostali doświadczoną, wspierającą się parą. Okej. 

10. Domestic OTP
Domestic ship to po prostu para, która mieszka razem. Zwykle jest to równoznaczne z ustabilizowanym, miłym i spokojnym związkiem. A z tym kojarzą i się tylko Kurt i Blaine, którzy przez całe "Glee", przez te wszystkie lata, które ten serial obejmował byli razem (wypychamy z pamięci sezon czwarty), zawsze gotowi wspierać siebie i swoich przyjaciół. Spokojny, miły ship.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka