sześć seriali na kwiecień

Jeśli chodzi o kwiecień, to okazał się on hojniejszy niż się spodziewałam. Dużo powrotów z wiosennymi sezonami, dużo nowych seriali i wśród nich znalazłam sześć, które wydają się godne uwagi.
Przykro mi, że trzy z nich wypuszcza Netflix. Zawsze się stresuję tym, że wychodzi cały sezon na raz i z jednej strony czekałam na premierę i mam ochotę to obejrzeć, ale nie mogę poświecić z marszu dwunastu godzin na oglądanie w roku szkolnym, chociaż bardzo bym chciała. Dlatego będzie pewnie jak ze "Snatch" i "Serią niefortunnych zdarzeń" - zaczęłam długo po premierze...
No nieważne. Prezentuję seriale!

13 Reasons Why 31.03-01.04 
O tym chyba słyszał już każdy, kto śledzi premiery. Serial wychodzi właśnie teraz, ale to Netlfix, więc przez całą noc wszystkie odcinki będą wypuszczane po kolei, a że nie mam Netflixa, zacznę to sobie dopiero jutro w internecie. 
Serial na podstawie książki o tym samym tytule. Główny bohater dwa tygodnie po śmierci koleżanki z klasy znajduję przed drzwiami paczkę z taśmami magnetofonowymi. Nagrała je Hannah. Wyjaśnia, dlaczego posunęła się do tak drastycznego kroku. Chłopak był jednym z powodów. Poznaje dziewczynę i jej lęki i przewartościowuje pewne sprawy. 
Z jednej strony boję się, że zrobią z tego przeciętny serial, którego akcja dzieje się tylko w liceum na stołówce. Z drugiej jednak liczę na coś głębszego. Zobaczymy. 

Guerrilla 13.04
Historia miłosna na tle jednych z najbardziej wybuchowych wydarzeń politycznych w historii Anglii. "Guerrilla" opowiada historię aktywnej politycznie pary, której siła charakteru i wartości zostają wystawione na próbę po tym, jak uwalniają więźnia politycznego i tworzą radykalną podziemną komórkę w latach 70. w Londynie. 
Serial wydaje się fascynujący, a dwójka głównych aktorów świetna. 

Genius 26.04
Serial o Einsteinie - nie tylko jego dokonaniach, ale i o jego życiu, które, muszę przyznać, zawsze schodziło na dalszy plan we wszystkich materiałach o Einsteinie które oglądałam. Nie wiem w jakim stopniu wiarygodnie będzie on oddany jako osoba prywatna, ale to National Geographic, więc myślę, że będą trzymać się faktów. Chociaż szczerze mówiąc, do dziś nie wiedziałam, że National Geographic wypuszcza seriale... 

Cable Girls 28.04
Albo inaczej "Las chicas del cable". Serial opowiada o życiu służbowym i prywatnym czterech różnych kobiet, które zostały zatrudnione do obsługiwania linii telefonicznych. Szczerze mówiąc, niewiele o tym serialu wiem. Akcja dzieje się w latach dwudziestych, więc klimat będzie cudowny. Temat nietypowy. Jeszcze nie spotkałam się z serialem o kobietach obsługujących stare linie telefoniczne.  

Dear White People 28.04
Zainteresowałam się tym serialem głównie przez rasistowską burzę jaka rozpętała się w komentarzach. Proszę, spójrzcie na stosunek lajków czy czegoś tam pod zwiastunek. Teoretycznie serial jest o czarnej dziewczynie, która po imprezie studenckiej o rasistowskim wydźwięku wygłasza kontrowersyjną mowę w radiu czy tam radiowęźle... Tylko że sam ten trailer powiela stereotypy rasowe o typowych białych Amerykanach. To w końcu ma być serial przeciwko stereotypom i rasizmowi czy te terminy działają tylko w przypadku people of colors? 
Może trailer jest po prostu mylący, albo to serial nie ma jakiegoś zaskakująco wysokiego poziomu i po prostu wkurzył komentujących. Nie wiem, ale będę kontrolować dramę - czyli obejrzę i ocenię sama.  

American Gods 30.04
Tę produkcję śledzę od samego początku. W postać głównego bohatera wcieli się Ricky Whittle, którego uwielbiam jeszcze z czasów "the 100". Starz też dobrze mi się kojarzy, chociaż oglądałam od nich tylko jeden serial ("Black Sails") to jest to jeden z moich ulubionych seriali. "American Gods" jest bazowane na powieści Neila Gaimana o tym samym tytule (mam trzydzieści dni żeby ją przeczytać i zdążyć przed serialem!). 
po trzech latach odsiadki Shadow Moon ma wyjść na wolność, niedługo przed tym jego żona ginie w wypadku samochodowym. Shadow Moon po powrocie do domu spotyka w nim nieoczekiwanego gościa, Pana Wednesdaya, który zabiera go w podróż po Stanach i wplątuję w wojnę miedzy starymi i nowymi bogami oraz wartościami, jakie symbolizują. 

Będziecie oglądać któryś z tych seriali? Jeśli macie swoich kwietniowych faworytów, możecie mi podesłać tytuły, seriali nigdy za wiele. Swoja droga, przepraszam, że używam ciągle "people of colors" ale nie umiem tego zgrabnie przetłumaczyć, by oddać ideę wyrażenia. 


rozgrzeszenie Shadowhunters


Były czasy, kiedy bardzo psiaczyłam na ten serial. Wspominałam już na Kocich Wąsach, że "Dary Anioła" maja specjalne miejsce w moim serduszku i ogólnie mam do nich duży sentyment, więc jestem w stanie przymknąć oko na wszystkie przesłodzone sytuacje albo niedociągnięcia w książce.
Kiedy mniej więcej rok temu wyszło "Shadowhunters", napisałam na Kocich Wąsach negatywną opinię. Pół roku później ją usunęłam. A teraz idę w drugą stronę.

Nie zrozumcie mnie źle, serial nie jest jakiś niesamowity i głęboki, to proste paranormal romance. Całkiem przyzwoite jak na ten gatunek. I pamiętajcie, że to dopiero pierwsze dwa sezony, a poziom miedzy nimi to niebo ziemia, serio. Byłam tak zawiedziona, gdy zobaczyłam pierwsze kilak odcinków, że musiałam pluć jadem na blogu.  Drugim sezonem jestem zadowolona. Do pierwszego sezonu "Teen Wolf" podchodziłam kilka razy, był o k r o p n y. Ale z sezonu na sezon było lepiej i teraz szósty, ostatni, łamie mi serce na każdym kroku i nie wstyd mi go polecać. Taką samą przyszłość wróżę "Shadowhunters".

Po pierwsze gra aktorska. Krzywiłam się cały czas, kiedy Katherine McNamara odgrywała najbardziej nierealistyczne upadki, jakie widziałam i chodziła ciągle z pół uchylonymi ustami. Lily w filmowej wersji "Darów" też jakoś specjalnie się nie popisała, ale przynajmniej była wiarygodna. Tak samo Jamie Campbell Bower. Uwielbiam tego człowieka. Jako aktora, modela, muzyka. Zastąpienie go w serialu Dominicem uważałam wręcz za degradację postaci. Reszta jak reszta, ale byłam pewna, że Dom i Kath będą mi psuć cały serial, a grają przecież moje OTP. Masakra. A teraz, po drugim sezonie, muszę przyznać, że ta dwójka najbardziej się wrobiła. Serio, jest dobrze w porównaniu z początkiem. Rozpracowali swoją gamę emocji i potrafią wykonywać naturalne ruchy przed kamerą. idziemy w dobrą stronę!

Efekty specjalne też wyszły na plus w drugim sezonie. Wymieniono ekipę za nie odpowiedzialną. Nie mogłam znieść tych żelowych bram i serafickich ostrzy, które wyglądały jak zabawkowe miecze Jedi. Plus runy były za duże i wyglądały jak blizny i tu rozumiem, każdy może mieć własnie wyobrażenie. Dla mnie zawsze były to pełne gracji zawijasy przypominające tatuaże z henny. Runy w drugim sezonie nadal są za duże, ale przynajmniej wyglądają lepiej graficznie.

Serial różni się od książki, ma punkty wspólne i rozbieżne. Ale, szczerze mówiąc, nie chciałabym oglądać czegoś, co już znam słowo w słowo. To nie byłoby tak interesujące. A w takiej wersji jaką dostaliśmy, relacje postaci nadal są intrygujące. Nie wierzyłam, że to kiedyś powiem, ale one naprawdę wyszły dobrze. A jak poczytałam sobie o nich analizy na tumblrze to już w ogóle. 

Dobra, tylko ja czytam analizy scen z serialu na tumblrze. Ale ogólnie drugi sezon serio wyszedł dobrze na tle pierwszego. Czekam na sezon 2B, zapominam o pierwszym i cieszę się tym, co mamy teraz i miłą, otwartą na fanów obsadą (tak, to też jest dla mnie duży plus, ale nie wszystkich to interesuje, więc nie wspomniałam o tym wyżej).

Zdjęcia z porównaniami wzięłam z grupy Serialomaniak na facebooku. 



Dwanaście książek na dwanaście miesięcy


Styczeń - "Mara Dyer"
Styczeń to trochę depresyjny miesiąc. Wraca się do szkoły, wszystkiego ma się dość, jest błotnisto i zimno, i ten chłód czuje się w duszy. Dlatego, przynajmniej dla mnie, to czas na trochę mroczną książkę. A jeśli nie ma się ferii - na mroczne paranormal romance, bo to trochę lżejsza literatura zwykle, ale nadal tajemnicza. A moje ulubione paranormal romance to "Mara Dyer". Książka zagadkowa i całkiem dobrze napisana. I dla mnie ogromnym plusem jest wykorzystanie motywu archetypów.

Luty - "Eleonora i Park"
Luty rymuje się z walentynki! Plus to trochę depresyjna odwilż po styczniu. Więc uno: książka miła i lekka, i dos: romantyczna. "Eleonora i Park" to nie jest najbardziej górnolotna historia jaką czytałam, ale jest zdecydowanie miła. A luty to czas na po prostu miłą książkę.

Marzec - "Alicja w krainie czarów"
MARCOWY ZAJĄC. To był mój główny argument do wybrania tej książki, przepraszam. Szczerze mówiąc to teraz mamy marzec, a ja mam tyle nauki ile nie miałam w całym moim życiu i myślę, że niedługo trafi mnie szlag przez to. Nie mam czasu przeczytać w ogóle lektury, a tym bardziej jakiejś innej książki dla przyjemności. Więc no, marzec nie rymuje się z czytaniem. Dziękuję.

Kwiecień - "Duma i Uprzedzenie"
Ciężko mi skonkretyzować dlaczego tak. Może dlatego, że w kwietniu wszystko się już budzi, dni stają się dłuższe, a życie przyjemniejsze. I ta książka jest przyjemna. Bale, powściągliwe romanse i blade uśmiechy kojarzą mi się z kwietniem.

Maj - "Dwór Cierni i Róż"
Akcja "Dworu Cierni i Róż" toczy się na Dworze Wiosny, w którym panuje... no, wieczna wiosna. Główna bohaterka pływa w jeziorze, maluje w kwiecistych ogrodach, jej przyjaciele jeżdżą na polowania. Dwór Wiosny jest Dworem Majowym i nikt mi nie wmówi, że nie.

Czerwiec - "Król Kruków"
"Król Kruków" to jedna z moich ukochanych książek, aż dziwne że nigdy jeszcze tu o niej nie mówiłam. Jest tajemnicza i naprawdę świetnie napisana, a relacje między postaciami to złoto. Jeśli miałabym uprościć fabułę, to główni bohaterowie po prostu starają się pogodzić badanie starożytnych linii mocy, szukanie grobowca walijskiego króla i zaliczenia z łaciny (same moi drodzy, czuję wasz ból z łaciną). Są jedna nogą w szkole, a drugą w magicznym lesie, przynajmniej w pierwszej części. I w sumie (metaforycznie) tak będzie wyglądał mój czerwiec.

Lipiec - "Aż po horyzont"
W trakcie wakacji główna bohaterka ma po prostu sfinalizować kwestię przeprowadzki z jednego wybrzeża Ameryki na drugie, a całkiem spontanicznie jej przejazd zmienia się w niezorganizowaną podróż.

Sierpień - "Lato drugiej szansy"
Również wakacyjna powieść, ale w porównaniu z "Latem drugiej szansy" bardziej statyczna. Tutaj mamy do czynienia z podrożą w głąb siebie i przebaczeniem. Pisałam o niej przy okazji okropnych okładek (tu!), bo chociaż okładki i "Lata drugiej szansy" i "Aż po horyzont" sugerują oklepane powieści ya, książki są naprawdę miłe i wyśrodkowane, nie do końca poważne, nie do końca niewymagające.

Wrzesień - "Byliśmy łgarzami"
Książka tajemnicza i równocześnie lekka. Ha, jak już pewnie zauważyliście określenie "lekka i miła książka" wkrada mi się często, ale to po prostu mój typ. Akcja dzieje się po pierwsze na wyspie, a po drugie w wakacje, ale wrzesień to jeszcze klimat post-wakacyjny. Nie dajcie się zwieść pozorom, jakie tworzy ta książka. Bla bla, zagubiona okłamywana przez rodzinę nastolatka. W połowie następuje szokujący przełom, który sprawia, że wszystkie drobne elementy nabierają sensu. A czytelnik płacze.

Październik - "Cyrk Nocy"
"Cyrk Nocy" jest magiczny. Niesamowita, działająca na wyobraźnię książka o wieloletnim pojedynku anonimowych magów uwięzionych przez tę konkurencję. Areną jest cyrk. Najbardziej niesamowity cyrk jaki możecie sobie wyobrazić, który pojawia się i znika, a otwiera tylko w nocy.

Listopad - "Koralina"
Listopad jest depresyjny, przygnębiający i trochę przerażający. Tak jak "Koralina". Dlaczego ktokolwiek kiedykolwiek nazwał "Koralinę" książką dla dzieci? Bałam się to czytać jak miałam sześć lat i teraz jak mam szesnaście też się boję.

Grudzień - "Will Gryson Will Gryson"
Grudzień aż się prosi o książkę o świętach. Niespodzianka! Grudzień to nie tylko święta, ale samo poczucie radości i spokoju, które się z nimi wiążę. A z radością i spokojem kojarzy mi się ta powieść. "Will Gryson Will Gryson" to moja ulubiona książka Johna Greena, którego styl w tym wypadku świetnie koliduje ze stylem Davida Levithana. Akcja powieści dzieje się w zimowych Chicago, ale mało jest w niej zimy, a dużo przyjaźni i pozytywnej energii.

Post krótki, przepraszam was za to, ale ekhm, punkt marzec </3 Autorką tagu jest Ann, a zdjęcie mam z tego tumblra. Macie jakieś swoje książki kojarzące się z danym miesiącem? Szczerze mówiąc, kilka z wymienionych musiałam wymyślić, ale mam sporo typowo listopadowych książek. Żal, smutek, przygnębienie i tak dalej.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka