Czy łacina się opłaca?

Jestem aktualnie w liceum na profilu klasycznym. To znaczy, że w ramach rozszerzeń humanistycznych zajmujemy się polskim i historią, a dodatkowo łaciną i kulturą antyczną. Kiedy wybierałam profil, jakieś milion osób powtarzało "łacina się nie przydaje!". Przydaje. Teoretycznie to język martwy, ale nadal wpływowy w naszej kulturze.
Ze strony praktycznej- na podstawie łaciny zbudowano włoski, hiszpański, portugalski i francuski. Poza tym, bardzo wiele innych języków (w tym polski) ma naloty z łaciny. Fundamentalny język aż do szesnastego wieku. W renesansie dopiero zaczęto doceniać języki narodowe i łacina straciła na wartości. Więc jeśli chodzi o bazę do nauki innych języków łacina się sprawdza. Plus mamy za sobą jakieś dwa tysiące lat spisanych po łacinie.

Dodatkowo to język nauki. Biologia, chemia? Łacina. Historia, lingwistyka? Łacina. Gdzie nie zajrzysz, tam łacina. Jestem prawie pewna, że nauka łaciny ułatwi mi studia, chociaż jeszcze nie wiem gdzie idę. Swoją drogą, słyszałam, że pierwszy rok prawa to w sporej części prawo starożytne i prawo rzymskie. Czyli też łacina.

Dobra, to wszystko wiemy. To były moje argumenty, dlaczego idę do tej klasy. Teraz bardziej zaskakujące fakty, które wyciągnęłam do tej pory.


Łacina bardzo systematyzuje czas. Serio, w życiu bym się tego nie spodziewała i nie jest to wina języka, ale bardziej łacinników, którzy zawsze powtarzają, że łacina wymaga regularnej pracy, utrwalania, powtarzania. Teraz mogę się pod to podpiąć. Uczy systematyczności. Nie da się uczyć łaciny na pół gwizdka. Albo się temu poświęcasz, wkuwasz deklinacje, końcówki, odmiany i inne szaleństwa, albo umierasz na testach, a w trakcie tłumaczenia tekstów w ogóle nie wiesz o czym mowa. A matura z łaciny opiera się na tłumaczeniach, więc powodzenia.



Druga rzecz, która jest ściśle powiązana z tym przedmiotem bardzo mnie osobiście bawi. Kiedy uczysz się jakiegokolwiek języka zaczynasz od podstaw takich jak "Nazywam się Agata. Ładna dziś pogoda. Świeci słońce. Lubię kolor niebieski. Jeden dwa trzy cztery" Uczę się łaciny od pół roku i potrafię powiedzieć jak mam na imię i skąd jestem. I opowiedzieć dzieje Eneasza w Kartaginie, przedstawić okoliczności śmierci Elissy, mówić o sporze Rzymian z Sabinami i tak dalej. Ale dobrze się bawię mimo wszystko.

Łacina robi wrażenie. Nie powinnam o tym mówić, bo to nie jest godny powód, żeby się jej uczyć. Nigdy nie lubiłam humanistów, którzy zadzierają nosa i czują się nadludźmi, bo rozumieją i znają sztukę, jakby to był jakiś przywilej. Mam trochę takich osób w klasie i są jak neon " patrz, masz kimś takim nigdy się nie stać". Dla nich łacina jest kolejną cegiełką w fundamencie ich wspaniałości i wyjątkowości. Można i tak. Mi po prostu miło, jak ktoś mówi "wow, uczysz się łaciny?" albo kiedy czytam książkę i pada jakieś tajemnicze łacińskie hasło, a główny bohater mówi "hmmm ciekawe co to za zagadka", a ja to wiem. Albo przynajmniej kojarzę. Zazwyczaj.

Kolejna miła rzecz. Internet ma swój półświatek łacinników i klasyków. Świetnie się bawię na Latin Student Problems albo pod hasztagiem #LinguaLatina na tumblrze. Miło wiedzieć, że jest jakaś grupa osób tak samo szurniętych. A inside jokes są wspaniałe. Plus znalazłam tekst to "Let it go" po łacinie. albo "Hellfire" z Dzwonnika z Notre Dame. To brzmi super, polecam.

HAHA kto się zaśmiał? 

To by było na tyle. Łacina jeszcze pewnie się na Kocich Wąsach pojawi. Nasza miłość to typowy angst, kocham ją, ale nie radzę sobie w tej relacji trochę. Ale do matury się ogarnę! 
Zdjęcia wygrzebałam z tumblra, wyglądają trochę nieestetycznie, mea culpa, więcej tak nie zrobię.


6 komentarzy :

  1. Podziwiam <3 Mnie zapewne w nieokreślonej, ale stosunkowo bliskiej przyszłości czeka bliższa znajomość z łaciną biologiczno-chemiczną. #biolchem
    I mogę w sumie powiedzieć, że lubię łacinę. Nie znam jej, ale jakoś tak, nie wiem, budzi moją sympatię :) Poznawanie sentencji sprawia mi przyjemność :P
    No i w takim razie powodzenia w nauce! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uczyłam się łaciny przez rok, w pierwszej klasie liceum. Tak jak piszesz, wiele języków wzięło się od łaciny i naprawdę uważam, że fajnie jest się go uczyć. Lekcje, które miałam były jednak takie sobie, bo uczyłam się tylko powiedzeń w stylu właśnie mea culpa, Hannibal ante portas i takie tam. Sporo nawet z nich pamiętam, dlatego mamy inside joki w klasie XD Tłumaczenia szły bardzo opornie. Podziwiam, że wybrałaś ten przedmiot, a do matury z takim podejściem na pewno się świetnie przygotujesz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, łacina. Nie uczyłam się nigdy, kojarzę zaledwie kilka słów i sentencji, ale wybieram się na profil humanistyczny, więc tam pewnie będę się tego uczyła. Przyznam szczerze, nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło. Znaczy, ma te wszystkie zalety, o których piszesz (w ogóle bardzo podziwiam za wybranie tego przedmiotu!), ale nigdy nie miałam czegoś takiego (no, może raz): o, chcę nauczyć się łaciny! Ale rzeczywiście, to baza wielu dzisiejszych języków, a to jest naprawdę niesamowite.
    No i łacina to fascynujący język - niby martwy, a jednak wciąż obecny. Niesamowite, naprawdę.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łacina daje w kość, ale jest bardzo fascynująca. Mam nadzieję, że jeśli na nią trafisz to jednak ją polubisz :D

      Usuń
  4. Z łaciną mam trochę problem. Patrzę od strony biologicznej: uczyłam się nazw kości, mięśni itp. po łacinie i po angielsku. Są one bardzo podobne, niektóre nawet identyczne. Profesorowie mówili, że właśnie po to jest łacina, aby łatwiej nam było z angielskim. Ale czy nie lepiej od razu w szkole i na studiach uczyć się tych nazw po angielsku? Łacina nigdy nie wróci, więc ja nie widzę sensu, aby na siłę pchać ją w biologię.
    Tak jak napisałaś, humaniści mają do niej inne podejście, nawet bardziej sentymentalne ;) Ale z mojego punktu widzenia łacina nie jest konieczna do nauki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam łacinę w liceum (biol-chem!), ale nasza pani dosyć lajtowo podchodziła do kwestii swojej obecności na lekcjach :D Wprawdzie uczyłam się tych wszystkich końcówek itd., tłumaczyłam teksty o jeźdźcu i jego koniu, to najbardziej skupialiśmy się na tekstach anatomicznych i tu tłumaczenie było całkiem proste, bo nawet jeśli nie radziłam sobie, to mogłam sprawdzić, jak jest zbudowany ten żołądek. ;) Na pewno takie podstawy dają dużo przy zrozumieniu świata i nauce języka. Jak już wiemy, że borealis to północny, to bez problemu zlokalizujemy lasy borealne ^^

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka