Drugi sezon Miraculum i wszystko, co chciałabym w nim zobaczyć


Jeju ostatnio nie mogę przestać myśleć o Miraculum. Cały czas chodzi mi po głowie openning i zaczęłam oglądać (znowu) odcinki, które lecą na Disney Channel codziennie o siedemnastej.
Pomysł na posta wziął się ze snucia teorii razem z Alą, która naprawdę wysoko stawia tej kreskówce poprzeczkę.  Pozdrawiam Alę.
To nie do końca będzie to, co chciałabym zobaczyć, ale rzeczy, których się spodziewam, a są czasem dobre, czasem złe.

1. LINIOWA FABUŁA
Dobra, producencie nie spodziewali się starszej, dojrzalszej publiczności. Co nie zmienia faktu, że już nas mają i powinni dostosować poziom do nas. Nie chodzi o to, żeby zrobić z tego poważny dojrzały serial, ale żeby był bardziej realistyczny i spójny - Jak Winx na przykład. Poza tym, w serialu było trochę błędów logicznych, na które przymrużono oko "bo małe dziewczynki nie zwrócą na to uwagi". Najbardziej zabijało mnie to, że akumowano głównie klasę głównych bohaterów. Bardzo chciałabym zobaczyć zakumowanych rodziców Marinette i to, jak sobie z tym poradzi.

2. Lekka zmiana konceptu.
a) dojrzalsze b) bardziej realistyczne c) nie tylko dla dziewczynek
Istnieją inni ludzie w Paryżu. Nie wszystkie akcje Kota i Biedronki muszą kończyć się sukcesem. Papillion ma setki ciem, dlaczego wypuszcza je pojedynczo?

3. Przyjaźń Adriena i Mari.
Teraz mnie nie pobijcie, ale wolę Adrianette od Ladynoir. Znaczy, oni też są super, ale Adrianette jest bardziej subtelne, nieśmiałe i szalenie mi się to podoba. Bardzo bym chciała, żeby Marinette przestała zachowywać się jak wystraszone ciele i otworzyła się bardziej na Adriena i naprawdę z nim zaprzyjaźniła. Wyobrażacie sobie ich dwójkę, rozwiązujących problemy w związku Aryi i Nino? Właśnie, Alya i Nino też w końcu mogliby stać się kanonem, ugh.

4. Rzetelne dowody na to, że Gabriel Agreste nie jest Papillionem.
Pomijając fakt, że to zbyt proste, banalne i przewidywalne (a zakładam, że poziom bajki się podniesie) mamy ten słynny w całym fandomie obrazek z twarzami. *klik*  Poza tym, nie zgadza się to z historią. Finałowe odcinki, dwadzieścia pięć i dwadzieścia sześć są retrospekcją, rzutem na to, jak wszystko się zaczęło. I właśnie wtedy Gabriel zostaje zakumowany i prawie spada przez to z bloku. Zauważa też pierścień Kota i Adriena, łączy fakty. Ale nie jest to mina w stylu "haha wiem kim jest Czarny Kot!" tylko zmartwienie. Pamiętajcie, że potem Papillion cały czas próbuje poznać tożsamość Biedronki i Kota. Gabriel na pewno wie o miraculach i prawdopodobnie on jak i jego żona byli ich posiadaczami. Papillionowi przyświeca myśl przywrócenia (nie wskrzeszenia, zaznaczam) pani Agreste, więc na pewno jest z którymś z nich spokrewniony... Dobra, różne powiązania i relacje można do tego dopisać, mi serduszko rozgrzewa myśl o tym, że Gabriel mógł zrezygnować ze swojego miraculum po zniknięciu żony, kiedy Papillion nie mógł odpuścić i teraz bardo się martwi o syna. Niezależnie od okoliczności, jestem pewna, że Gabirel nie jest Papillionem.

5. Chloe zaczyna węszyć.
Jejku, proszę, tak! Ta postać ma potencjał, nie może być tylko głupią blondyną. Mam wrażenie, że jest sprytniejsza od Alyi (o co nie trudno, bo taka specjalistka o Biedronki, a nie zapytała, jak Mari ją z nią skontaktowała). Poza tym, w moim umyśle miejsce Tej Upierdliwej Postaci zajęła Lila i dzięki niej polubiłam  Chloe. Cieszyłabym się, gdyby dostała miraculum pszczoły, ale pewnie tak się nie stanie. A szkoda, byłaby lekką przeciwwagą w super teamie Kota i Biedry.

6. Miłosny przewrót.
Czyli Adrien zainteresuje się Marinette i odpuści Biedrę, a ta pokocha nagle Kota. To by było okropne, ja wiem, aczkolwiek czuje taki rozwój wydarzeń w kościach! Pewnie też po drodze się pokłócą i będzie rozłam w ich teamie, taki dziki plot twist. Ale pamiętajcie, Jeremy powiedział, że poznają swoje tożsamości pod koniec sezonu.


7. Miraculum pszczoły
To pewne, że pojawi się w odcinku specjalnym Biedronka w Szanghaju i pewnie dostanie go jakaś lokalna bohaterka, co w sumie dobitnie zaznaczy to, że akcja serialu nie ogranicza się tylko do Paryża (i klasy Mari), ale ja bym bardzo chętnie zobaczyła w tej roli Chloe.

8. Bardzo słodki odcinek świąteczny
To mówi samo za siebie, prawda? Dla mnie obyłby się nawet bez akumy i Papilliona, niektóre postacie mogłyby się trochę rozwinąć i to wszystko. Trochę zamieszania świątecznego, prezenty i jakaś krępująco-słodka scena Adrianette. Ale pewnie nie przejdzie bez koszmarnego zakumowanego Mikołaja.Swoją drogą, miło by było, gdyby w odcinku była jakaś urocza świąteczna piosenka, można by nawet zrobić z tego musical...

9. Alya w końcu zacznie myśleć (rodzice Mari też)
Ja rozumiem, że prawdopodobnie w przemianach jest coś magicznego i nie da się ich przez to rozpoznać, ale Alya przecież jest specjalistką, prawda? Poza tym za każdym razem, jak pomyślę, że Marinette ot tak zorganizowała jej spotkanie z Biedronką, a Alya nie naciskała ani w żaden sposób tego nie rozwinęła to mnie krew zalewa. Mam nadzieję, że naprawdę podkreślą jej intelekt i w jednym odcinku Mari ledwo się Alyi wywinie.

11. Więcej uwagi dla Kota
Fanki zwracają mu honor, ale w kreskówce jest tłem dla Biedronki. Lud skanduje jej imię, ona jest niezbędna do zneutralizowania akumy, Czarny Kot tylko jej pomaga, poza tym w przeciwieństwie od Biedronki nie doczekał się tematycznego bloga. Stop tej dyskryminacji!

Randomowa informacja, wiecie że niedawno wywalili cały scenariusz do kosza, bo im się nie podobał? Ala to znalazła na twitterze jednego z twórców. @Thomas_Astruc Czyli w sumie nie wiemy, czy możemy spodziewać się nowego sezonu w maju czy później.

A wy czego się spodziewacie w drugim sezonie/ odcinkach specjalnych? 


6 komentarzy :

  1. POZDRAWIAM TEŻ!
    Ja mówię, że będzie w maju, bo to Jeremy rządzi i jak on mówi, że będzie w maju, to będzie XD. Ileż można czekać meh.
    Właśnie oderwałam się od mojego rankingu dla twojego bloga, więc muszę wysmażyć tez komentarz, cnie.
    PLS, TYLKO NIE PRZEWRÓT. Nie wyobrażam sobie, że Marinette olewa Adriena, jak ten zaczyna się do niej zalecać. Przecież ona by padła na zawał. Widziałaś jej pokój? To się nie wydarzy, nie-e, nie uwierzę.
    I błagam, tylko nie Chloe jako pszczoła, przecież ta kretynka nie potrafiłaby nic zrobić. Jak Mandy w Odlotowych Agentkach - były chyba nawet ze dwa odcinki, jak próbowali ją wcielić do agencji. One obie są na tyle sprytne, żeby to odkryć, ale za mało rozgarnięte, aby trzymać to w tajemnicy i jeszcze nie połamać paznokci podczas walki (a to by była tragedia!). Dla zainteresowanych, Mandy zostaje agentką na 100% w odcinku "Ostrożnie z kawą" i świta mi, że gdzieś jeszcze, ale nie wiem w sumie. Była też kilka razy antyagentką, taką rolę bardziej widzę dla Chloe, ale wtedy musiałaby być pod permanentnym wpływem Papillona, bo inaczej tez wyszedłby pewnie klops. Ale samo węszenie - jak najbardziej się nadaje, totalnie widzę ją właśnie w tej roli, takiego upierdliwego szpiega tuż tuż, ale jednak nie. #DokładnieJakMandy
    Nie mogę się doczekać odcinka świątecznego *Q*
    Poza tym podpisuję się rękami i nogami, popieram! #WięcejUwagiDlaKota <3
    Ale to w sumie wiesz :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze pierwszy raz czytam takie rozkminy na blogu naprawde ciekawe :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe rozkminy tu się tworzą ^^. Ja także nie wyobrażam sobie żeby Marinette zaczęła się interesować kotem. Zgadzam się z tobą co do odcinka świątecznego.Taki bardziej spokojny, słodki,scena Adrienette obowiązkowo :3
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli tym postem zaklinałaś drugi żeton i to wszystko się wydarzy, to osobiście cię znajdę i wyściskam.
    Naprawdę.
    Niech to wszystko się zdarzy, błagam.
    Aha, no i Adrienette górą. Marinette czasem przypomina mi mnie...

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka