Dobry Dinozaur. Najlepszy Dinozaur.


Premiera "dobrego Dinozaura" była w urodziny mojej przyjaciółki. Rzuciłam "chodźmy na to", w odpowiedzi usłyszałam "ok", a potem nikt już o tym nie pamiętał. Jakoś na myśl przyszło nam to podczas egzaminów. Dlaczego by nie obejrzeć jakiejś uroczej bajki, żeby się odstresować?
Zacznijmy od początku. Był sobie ognisty meteoryt, który ominął Ziemię. Dinozaury żyły sobie szczęśliwie, opatentowały najwyraźniej rolnictwo i osadnictwo. Wśród rozwiniętych dinozaurów był trochę mniej rozwinięty Arlo, strachliwy, nieśmiały, nieporadny. Na bezpiecznej, rodzinnej farmie nie jest to jeszcze taki duży problem... Arlo jednak bardzo chciał zdobyć aprobatę ojca i udowodnić rodzeństwu, że jest wart tyle, co oni. Okazją ku temu jest złapanie i pozbycie się szkodnika, który regularnie okrada rodzinny spichlerz. Zdanie okazuje się jednak ponad siły małego dinozaura i w następstwie kilku wypadków i on, i jego ojciec zostają porwani przez rzekę, ale tylko jedno z nich wychodzi z tego cało.
Długa, niebezpieczna podróż do domu staje się dla Arlo okazją do poznania świata, odkrycia w sobie samym pewności siebie. Jest to również droga do przebaczenia i nieoczekiwanych przyjaźni.
Co tu dużo mówić, bajka jest przepiękna. Nie sposób nasycić się po jednym seansie wszystkimi krajobrazami - i pięknymi oczkami Bąbla. Animatorzy odwalili kawał dobrej roboty - co jest w sumie oczywiste, biorąc pod uwagę fakt, że zajęła im sześć lat. Mam wrażenie, że oprawa stała się ważniejsza od fabuły, bo ta nie okazała się zbyt wymagająca. Spotkałam się z opinią, że to skrzyżowanie "Króla Lwa" i "Jak wytresować smoka", w tym przypadku człowieka (hej Ala). Dobra, kilka wątków było wspólnych, przekaz "Dobrego Dinozaura" jest uniwersalny, ale mi osobiście nie rzucało się to aż tak w oczy i nie przeszkodziło w pozytywnym odbiorze filmu.
Na tumblrze, jak czytałam reakcje, sporo osób bulwersowało to, że chłopiec jest "pieskiem" Arlo, ale do tego chyba trzeba mieć dystans, wtedy jest całkiem zabawnie.
"Dobry Dinozaur" jest po prostu uroczą, dobrze zrobioną bajką. Ma mądry przekaz, który poruszył moje serduszko i na pewno też serduszka młodszych dzieci. (Tych, które z płaczem nie uciekły z seansu. Rodzice na filmwebie są zbulwersowani, mówią, że animacja jest brutalna. Gdzie, bo nie widzę?) Należy pamiętać, że to do nich jest skierowana bajka. To taka mała lekcja pewności siebie i przyjaźni. Bajka jest trochę zbyt melancholijna dla dzieci i zbyt oczywista dla dojrzałych widzów, ale ja znalazłam się w tych "pomiędzy" i "Dinozaur" po prostu sprawia, że robi mi się cieplej na serduszku.  Jeśli szukacie wymagającej fabuły, możecie sobie tę animację odpuścić. Jeśli jednak mielibyście nastrój na typową, nieszkodliwą "opowieść drogi" w pięknej oprawie, to bardzo polecam.

Tolkienowski Book TAG

Czasem mam wrażenie, że blogerzy, pisząc tagi, bawią się lepiej niż ci, którzy je czytają. Ale co mi tam, też jakiś zrobię. Uwielbiam tagi książkowe - ale nie uwielbiam tego, co blogerzy w nich wypisują. Czasami oceniam ludzi przez książki, które czytają, chociaż może nie powinnam. Ale błagam, nie oceniać ludzi, którzy jako swoje ulubione książki podają serię Rywalek, Czerwoną Królową albo Wybranych.
Dobra, koniec hejtu. Przejdźmy do tego tagu. 

1. Drużyna pierścienia - ulubiona książkowa paczka przyjaciół
Załoga Czarnej Betty z "Mrocznych Umysłów" Alexandry Bracken. Książka jest cudowna, a załoga z Betty - fenomenalna! Ruby, główna bohaterka, poznała Liama, Charliego i Zu, kiedy od jakiegoś czasu podróżowali razem i bardzo ładnie, płynnie stała się częścią ich małej rodziny zamieszkałej w vanie. Relacja tej czwórki (potem również Vidy i Nico) jest po prostu wspaniała. 

2. Pierścień - ulubiona książka o władzy.

"Szklany Tron", Sary J. Maas oraz "Igrzyska śmierci" pani Collins. Obie serie są niesamowite, maja bardzo subtelną rozgrywkę polityczną. Ich uniwersa są zbudowane na antyutopie, które bardzo lubię. Główni bohaterowie są trzymani w szachu i zmanipulowani przez ludzi postawionych wyżej od nich. Propaganda, którą Katniss wytoczyła przeciwko Kapitolowi była niesamowita, zaskakująca. Jeśli chodzi o Celaenę, seria nadal jest niezakończona, dziewczyna z jednej strony porywa się z motyką na słońce,a z drugiej.. Kto jak nie on wygra tę walkę?  

3. Nazgul - książka, która wzbudziła we mnie strach.
Nie czytam raczej thrillerów, kryminałów, nic przerażającego. Pamiętam jednak mój koszmar dzieciństwa, "Koralinę". Bardzo bałam się bajki, dlaczego stwierdziłam, że z książką będzie inaczej?

4. Bilbo Baggins, Włamywacz - książka, która nieoczekiwanie wkradła się do mojego serca. 
"Lato Drugiej Szansy" Morgan Matson. Tytuł i opis po prostu mnie odrzucały, ale z drugiej strony to Matson, ona nie potrafi napisać złej książki. Ponad to, powieść włączono to serii pastelowej Jaguara, która dobrze mi się na ogół kojarzy. Ostatecznie, pełna obaw, kupiłam książkę, która potem odstała swoje pół roku na półce, a gdy w końcu się za nią wzięłam... Mimo całego mojego sceptyzmu, książka naprawdę mi się podobała, a na końcu złamała moje serduszko. Nie dajcie się zwieść paskudnemu tytułowi i opisowi, to naprawdę cudowna powieść - nie tylko o wakacyjnym romansie. 

5. Sam Gamgee - bohater, który mógłby zostać moim przyjacielem. 
Zdecydowanie Cath z "Fangirl" Rainbow Rowell. Jest fangirl - jak ja, jest pisarką - jak ja i tak samo jak ja nie wie do końca, co robi ze swoim życiem. Poza tym jest mądra i w gruncie rzeczy sympatyczna. Kiedy czytałam "Fangirl", pierwszy raz tak bardzo utożsamiałam się z główną bohaterką. Przymykam tylko oko na fakt, jaką jest koszmarną sierotą społeczną jest Cath. No błagam, kto by przez miesiąc jadł tylko batoniki, żeby nie chodzić na stołówkę i unikać ludzi?  



6. Eowina i Faramir - ulubiona książkowa papa.
Po pierwsze, dlaczego ta para? 
Aragorn z Arweną > Eowina i Faramir, sorki. 
Po drugie - o boru, jedna? Pokuszę się o dwie. 
Jace i Clary z "Darów Anioła" oraz Frank i Hazel z "Olimpijskich Herosów". Shipuję ich mocno całym serduszkiem tak jak i inne pary, ale te dwa shipy, to były moje pierwsze OTP książkowe i mam do nich sentyment - tak jak i do obu serii. 

7. Gandalf - ulubiony pisarz - czarodziej. 
Cassandra Clare. O mój Boże, tak, Clare. Nie obchodzą mnie hejty na nią, ani to, że zaczęła od prostego pomysłu na świat przedstawiony (który potem przepięknie rozbudowała) ani też fakt, że kiedyś pisząc fanfiki dopuściła się plagiatu. Jej książki to jedne z najcudowniejszych książek, które czytałam, do tego jej styl... O mój Boże. Wiele, naprawdę wiele razy zatrzymywałam się przy pięknych opisach i czytałam je kilkukrotnie, nie mogąc się nimi nasycić. Poza tym, Clare ciekawie wykorzystuje motyw aniołów. 

8. Sauron - znienawidzona powieść. 
Mówiłam coś wyżej o "Rywalkach"? O "Wybranych" i "Czerwonej Królowej" też. Żadnej z tych trzech serii nie ukończyłam, ale znajome mi na bieżąco opowiadały, co się dzieje i razem narzekałyśmy. nie chcę się rozdrabniać, dlaczego tak tych książek nie znoszę, żeby humoru nikomu nie popsuć (ten wywód wydłużył by post dwukrotnie), ale ostrzegam, że jeśli czasem będę tu wspominać o słabych czy gorszych książkach, automatycznie pewnie przywołam któryś z tych tytułów. 

9. Gollum - bohater, któremu współczuję. 
Frank Zhang z "Olimpijskich Herosów" Ricka Riordana. Pokochałam go od razu, taka mała, nieśmiała cynamonowa roleczka. Zbyt dobra i niewinna. Znalazł przyjaciół, cudownie. Wykazał się, brawo jestem dumna. W końcu zdobył ukochaną dziewczynę? Tak, mój kotek zasługuje na szczęście. Ze wszystkich fanów serii chyba tylko ja tak uważam. Dlaczego? Bo wszyscy kochają wyszczekanego i trochę żałosnego błazna Leo Valdeza, który mojego Franka nie lubi i poniża- i który prawie odbił mu dziewczynę. Dlaczego? Frank jest wspaniałą postacią, tylko niektórzy nie potrafią patrzeć głębiej!

10. Hobbiton - moja książkowa ojczyzna.
Obóz Herosów i Idris. Nie potrafiłam wybrać między tymi dwoma. Obie serie ("Dary Anioła" i "Percy Jackson i bogowie olimpijscy") są dla mnie bardzo sentymentalne i bliskie mojemu serduszku. Dzięki tym fandomom poznałam naprawdę bardzo wiele świetnych osób i emocjonowałam się z nimi nowymi, wychodzącymi tomami. Ponad to, obie serie (i serie z nimi powiązane) są świetne. Może nie jestem obiektywna, mam do nich ogromny sentyment. To jedne z tych książek, które czytałam na przestrzeni kilku miesięcy, kiedy poznałam fandomy i utknęłam w nich na zawsze.  

Jakie byłyby wasze odpowiedzi? Mam nadzieję, że na niektóre moje wybory nie patrzycie tak jak ja na wielbicielki Rywalek. 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka