Przez Ciemność - Alexandra Bracken. Potwory ratują się same.


Alexandra Bracken w swojej trylogii stworzyła dystopiczne uniwersum zrujnowanej społecznie, gospodarczo i ekonomicznie Ameryki. Zmieniła ją w świat pełen ludzi, którzy włóczą się po nim, próbując odzyskać to, co mieli. Wbrew temu, co narzuciła nam narracja Ruby, nie chodzi tylko o zniknięcie dzieci. Stany Zjednoczone utraciły o wiele więcej. Trzy nowelki, "W sidłach losu", "Zapłoną iskry" i "Pomimo mroku" wydane w tomie zatytułowanym "Przez ciemność" dopełniają tragicznego obrazu przed po i w trakcie powieści Bracken. Każda z nowelek to odrębna historia, więc pozwolę sobie opowiedzieć o nich oddzielnie.

"W sidłach losu" jest historią nowej postaci, do tej pory nam nie znanej. Gabe symbolizuje pierwszego lepszego, przypadkowego Amerykanina, któremu przyszło żyć na zgliszczach zrujnowanego kraju. Żeby zapewnić sobie pewną przyszłość, postanawia zostać łowcą nagród. Nie brak ekwipunku i doświadczenia staje się jego największą przeszkodą. Zdaje się, że zasady moralne w sytuacji Gabe'a nie mają racji bytu, a jednak... Tylko potwory potrafią polować na "potwory" - takie jak jego przyjaciółka/ ofiara Dorotka/ Suzume.  

Opowiadanie drugie, "Zapłoną iskry", na początku najmniej mnie interesowało i chyba najbardziej się na mnie odbiło. Rzuca światło na to, co działo się w obozach - a dokładnie w Thurmond, po tym, jak odeszła Ruby. W prawidłowej serii obozy były niejasnym, odległym złem. Dzieci tam przetrzymywano i źle traktowano, wszystkie się ich bały, koniec. Tak naprawdę przeznaczono im niezbyt wiele uwagi. Nie spodziewałam się tego, co się tam tak naprawdę działo. W życiu nie pomyślałabym o tym, że dziewczęta są molestowane w obozach. Opowiada to wszystko Samantha, przyjaciółka Ruby. W międzyczasie do Thurmond, jako nowe, specjalne siły, przybywają Czerwoni. Wytresowani, puści, ale nadal niebezpieczni. Tylko jeden z nich, Lucas, zachował swoje człowieczeństwo. Czy uda mu się wydostać Sam z rozpadającego się Thurmond? Słowo daję, całe opowiadanie jest bardzo emocjonalne, wyciska łzy.

"Pomimo mroku" byłam najbardziej ciekawa. W przeciwieństwie od pozostałych nowelek, akcja tej nie dzieje się w międzyczasie, ale po zakończeniu serii. Chociaż główne skrzypce nadal gra Sam (którą bardzo polubiłam) i nieszczęsna Mia (o niej później), w tle pojawia się niezawodna załoga Czarnej Betty. Wszyscy razem próbują ratować i poskładać zniszczone, roztrzaskane umysły Czerwonych, którzy praktycznie nie potrafią funkcjonować z dala od ośrodka rozkazów. A szczególnie jednego z nich.
Pozwolę sobie dodać, że bardzo spodobał mi się kontrast Ruby i Sam. Kiedyś to nasza Pomarańczka była zagubiona, niepewna i nieprzystosowana, a teraz stała się prawdziwym wsparciem dla Sam, która swoją wolę przetrwania i brawurę zostawiła gdzieś w Thurmond. To taka kropka nad "i" wewnętrznej przemiany Ruby, w niewyjaśniony sposób jestem z niej bardzo dumna.
Dodatkowo, zakończenie "W blasku pamięci" sugerowało, że główni bohaterowie serii i ich niesamowite dokonania utoną gdzieś w potoku innych historii i staną się po prostu anonimowymi dzieciakami, które przeszły przez to same piekło co reszta. Z jednej strony to prawda, ale z drugiej  wyzwolenie obozów, zmiana rządu kraju, propaganda i wymuszenie zmian jest ich dziełem. Byłam troszeczkę zniesmaczona faktem, że ich rola zostanie umniejszona. tak się jednak nie stało. w "Pomimo mroku" załoga Czarnej Betty nadal trzyma stery, cześć ich pracy została oddana. Szalenie mnie to cieszy.

Zbiór jest niesamowity. Książka szacuje nasze prawo osądu, czy ktoś jest potworem czy nie i w jakiej sytuacji człowiek przestaje być człowiekiem, jednocześnie uzupełnia serię i dopracowuje uniwersum. "W sidłach losu" wypadło trochę bledziej na tle dwóch pozostałych, ale mimo to całość czytałam z zapartym tchem. Uwielbiam Bracken, pisze naprawdę niesamowicie, poza tym wykreowała wspaniałe postacie, uniwersum i akcję, która w nieskończoność można rozwijać. O tak dobrych powieściach aż chce się pisać. Po zakończeniu przytuliłam "Przez Ciemność" (jakkolwiek dziwne by wam się to nie wydawało) i z książką przy piersi od razu zaczęłam robić notatki do recenzji.
Książka ma jedną wadę - Mię. Bogowie, ale ja nie znoszę tej dziewczyny! Jest dziecinna, nieodpowiedzialna, uparta i ciągle jazgocze. Jej rola ograniczała się do ciągłego jęczenia "co z moim bratem?".
Pomijając Mię, "Przez Ciemność" jest po prostu bezbłędne. To obowiązkowa lektura dla fanów Mrocznych Umysłów. A Mroczne Umysły są obowiązkowe dla każdego, kto chce wycisnąć z Young Adult coś więcej.

Zaczęłabym już rozpaczać, ale Bracken niedawno na twitterze napisała, że ukończyła nową nowelkę o Liamie. Na pewno ukaże się gdzieś online, mogę wiec sobie wmawiać, że to jeszcze nie koniec.
" Potwory ratują się same." to coś, co powiedziała Mia na samym początku swojej narracji, kiedy jeszcze myślałam, że da się ją lubić. Naprawdę zapadło mi to w pamięć.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu!

Powieści, których brakuje mi na polskim rynku książki



1. Większość książek Davida Levithana
Boy meets boy. The realm of possibility. How they met. Two boys kissing. Hold me closer. Naomi and Ely's no kiss list. To tylko niektóre z naprawdę genialnych książek Davida Levithana między innymi o środowisku LGBT. Na początku zirytowałam się, bo jak to Polandia, oczywiście takich powieści u nas nie wydają. Potem jednak sama siebie zganiłam, przypominając sobie kilka dobrych pozycji które czytałam/ mam zamiar przeczytać. Brakuje mi jednak wśród nich książek Levithana. Will Grayson Will Grayson narobiło mi wielkiej ochoty na jego książki, szczególnie te wyżej wymienione. Czy się ich doczekam?


2. Throne of Glass: Queen of Shadows (Sarah J. Maas)
Czwarty tom Szklanego Tronu pojawi się na jesień. N a  j e s i e ń. Jeszcze pół roku! W tym czasie pozostałych trzech części nauczę się na pamięć! Z jednej strony nie ma co męczyć oczu kulawym, nieoficjalnym tłumaczeniem, ani przeciążać mózgu angielską wersją, a z drugiej... Po prostu dajcie mi już Królową Cieni.





3. A Court of Thorns and Roses / Dwór Cierni i Róż (Sarah J. Maas)
Ta sama autorka co wyżej, ale seria zupełnie inna. Niedługo ma się ukazać w Polsce i powiedzieć, że czekam z niecierpliwością, to niedomówienie. Pani Maas jest jedną z moich ulubionych autorek, a Piękna i Bestia, na której ta seria bazuje - zdecydowanie moją ulubioną baśnią. Dwie obsesje, jedna seria. Tłumaczu, proszę, szybciej.





4. Lady Midnight / Pani Noc (Cassandra Clare)
Nie tylko Sarah Maas podbiła moje serduszko swoim stylem i uniwersum, szablonowym, ale jednak nie. The Dark Artifices to trzecia seria Clare o Nocnych Łowcach. Autorka stworzyła już dwie równie niesamowite z naprawdę wieloma sympatycznymi bohaterami. Historie zawarte w książkach zgrabnie i subtelnie się przeplatają, intrygują. Ostatni tom, Miasto Niebiańskiego Ognia, był równocześnie zapowiedzią kolejnej serii, jestem jej bardzo ciekawa. Poza rozwijaniem uniwersum, spodziewam się genialnych wątków między postaciami. Premiera już trzydziestego marca!



5. Tales from the Shadowhunter Academy (Cassandra Clare)
Pieczę nad polskimi wydaniami książek Clare ma wydawnictwo Mag i ładnie i zgrabnie wszystko tłumaczą, opracowują... Okej. Ale Akademię Nocnych Łowców i Kodeks gdzieś zgubili. The Shadowhunter's Codex zakupiłam w Londynie głównie przez piękne wydanie i rysunki Cassandry Jean w środku - jest to po prostu przewodnik po uniwersum. (Swoją drogą, w Anglii nie za ładnie te książki wydają, są małe, mają łatwo niszczące się okładki, cienki i czasem nawet szarawy papier. Kodeks to wyjątek.) Akademia zaś to zbiór dziesięciu opowiadań o Simonie i o tym, jak staje się Nocnym Łowcą. Akcja dzieje się po Darach Anioła, ale na pewno przed Mrocznymi Intrygami (patrz, punkt wyżej). Większy sens miałoby wydanie najpierw kolejnego zbioru opowiadań przed trzecią serią. Z tego co mi wiadomo, wydawnictwo na razie nie ma tego w planach.



6. Tancerze Burzy (Jay Kristoff)
Pierwszy tom Uroboros wydał w dwunastym roku. W tym czasie, na rynku zagranicznym ukazały się nowelki i dwa pozostałe tomy. Książka, choć na początku nudna, okazała się wspaniałą steampunkową przygodówką, bazującą na kulturze Japonii. Straciłam już nadzieję i uznałam, że nie dane będzie mi dokończenie serii, ale nagle odpisał mi Uroboros. Książka ukarze się w przeciągu kilku miesięcy, nareszcie! *werble* *fanfary* *krzyk radości*




7. How Beautiful and Ordinary. Twelve stories of identifity. 
Tu znów wracamy do LGBT - miedzy innymi. Opowiadania zawarte w książce opowiadają o różnych rodzajach miłości, w sporej części miłości romantycznej. Teoretycznie książka zaliczana jest do literatury młodzieżowej, ale czytelnicy, których komentarze czytałam, uważają, że nie powinna być podpinana do YA. Historie są smutne, refleksyjne, chociaż na dobrą sprawę każde opowiadanie jest inne. Bardzo mnie ten zbiór intryguje. Jedno z opowiadań napisał David Levithan, ale nie mam jak skontaktować się z Wydawnictwem Dolnośląskim, które wydało jego Każdego Dnia i Pewnego Dnia, więc nie wiem jak im zasugerować wydanie How Beautiful and Ordinary.



8. Girls Who Like Boys who Like Boys
 Jak mówi podtytuł, prawdziwe historie o pożądaniu, miłości i przyjaźni między kobietami hetero i mężczyznami homo. (How Beautiful and Ordinary wersja nie YA ekhm). Recenzje są bardzo skrajne, albo ktoś zmieszał książkę z błotem, albo wychwalał ją pod niebiosa. Wiem dwie rzeczy - książka ma świetną okładkę i chcę ją przeczytać.




9. Beautiful Redemption (Kami Garcia & Margaret Stohl)
Czyli czwarty i ostatni tom Pięknych Istot. Mam do tej serii ogromny sentyment, między innymi od niej zaczynałam moje literackie przygody. Łyński Kamień wesoło wydał sobie pierwsze trzy tomy, a potem zakończył działalność, zatrzymując jednak wykupione dla polskiego rynku książki prawa autorskie do Pięknego Odkupienia. Feeria Young wydała dwa tomy spin-off'u o Ridley, ale... Jaki to ma sens bez ostatniej części? Kiedy zapytałam FY o Istoty Odkupienia, powiedzieli, że z powyżej wymienionych powodów na razie nie mogą jej wydać. N a  r a z i e. Zakupiłam ostatni tom w Londynie i jakby ktoś był ciekawy zakończenia, to ja chętnie opowiem. 



Podsumowując: zagraniczny rynek książki jest piękny, ale nie polecam godzinami siedzieć na goodreads.com jak ja, bo tylko płakać potem można, że większości tych książek się nie przeczyta. Znaczy się - teoretycznie można. Ale osobiście nie jestem w stanie zbyt długo czytać po angielsku, męczy mnie to po kilku godzinach, a po czytaniu czegokolwiek w elektronicznej wersji chociażby przez dwadzieścia minut trafia mnie szlag. Moim wyjściem jest sprowadzanie książek, a choć na bookdepository.com można naprawdę sensownie za to zapłacić, nie stać mnie tutaj na książki i szukam takiego Brokeback Mountain na allegro za sześć złoty (znalazłam!), a tym bardziej płacić osiemdziesiąt złoty za How Beautiful and Ordinary. Znaczy się, to i  Girls Who Like Boys who Like Boys mam zamiar jednak zamówić w ramach wyjątku, ale to tyle. 

Biedroneczki w kropeczki i inne kotki


Jesteście fanami animacji? Jeśli tak, to pewnie słyszeliście już o Miraculum. A jeśli myślicie teraz "Mira... Mirreku... Miryco?" to ja wam bardzo chętnie opowiem.
Miraculum: Biedronka i Czarny Kot to nowa kreskówka, dosyć interesująca, francusko-japońsko-koreańskiej produkcji. Główna bohaterka to Marinette, niezdarna, zapominalska, na swój sposób urocza nastolatka. Podkochuje się w koledze z klasy, Adrienie, znanym, bogatym, ale w gruncie rzeczy dobrym chłopcu. Ta dwójka została wybrana na obrońców Paryża i gdy muszą walczyć z siłami zła, przybierają postać superbohaterów - Biedronki i Czarnego Kota. Są naprawdę zgraną parą, ale słabo łączą fakty. Marinette nie wie, że jej współpracownikiem jest chłopak, w którym się zadurzyła, a Kot nie jest świadom tego, że jego ukochana Biedronka to tak naprawdę jego koleżanka z klasy.
W taki oto sposób dostajemy czworokąt miłosny z dwóch postaci w uroczej otoczce przeciętnie ambitnej akcji i wielu mniej lub bardziej zabawnych gier słownych. Żałuję, że odcinki są do siebie w sumie podobne, za każdym razem dostajemy po prostu innego złego bohatera. Sezon nie tworzy płynnej całości, jak na przykład w Winx.  Mam nadzieję, że w pewnym momencie się to jednak zmieni, a nawet jeśli nie, to liczę na to, że akcja zostanie trochę urozmaicona. Może główny zły bohater wyjdzie ze swojej nory?

Dobra, nadal nie powiedziałam, czy są te całe Mirakula.
Moce Adriena i Marinette to nie gwiazdka z nieba. Mają je, dopóki współdziałają z takimi dwoma stworkami, Kwami, które wyglądają jak Paraspraity z Kucyków Pony. Nazywają się Tikki i Plag i są połączone z kolczykami Biedronki i pierścieniem Czarnego Kota. I właśnie ta biżuteria to Mirakula. I to właśnie ją pragnie posiąść Ten Zły, bo dzięki temu Kwami będą musiały być mu posłuszne. A kto zdobędzie wszystkie Kwami, ten stanie się istotą bliską bogom.
Ale! W openingu widzimy siedem Kwami, nie tylko Tikki i Plaga i przyznam, że fascynowało mnie to od samego początku. Wiedziałam, że reszta kiedyś się pojawi. Co prawda, moce Biedronki i Czarnego Kota są tymi najważniejszymi i zawsze idą w parze, dar stworzenia i niszczenia.
Czy polecam Miraculum? Oj, bardzo. Nie jest niesamowicie ambitne, ale to przecież tylko bajka. Bardzo urocza, zabawna bajka. Poza tym wątek Kwami i wątek pseudoromantyczny są naprawdę warte uwagi. Nietypowa produkcja też swoje do animaci wnosi. (Jeśli spojrzycie na Marinette jak na typową główną bohaterkę mangi shōjo, staje się bardziej znośna. Chociaż Miraculum to typowe sentai.) Dodatkowo, odkąd usłyszałam openning, nie mogę przestać go słuchać! Francuska wersja też jest bardzo ładna.
Dobra, kilka praktycznych informacji. Ostatnio wychodzi sporo odcinków, łącznie jest chyba dwadzieścia siedem, o ile od wczoraj nic się nie zmieniło. Z polskim dubbingiem ukazało się na razie dziesięć, a z polskimi/ angielskimi napisami można oglądać na kanałach Bojówka1302 i MiraculouSub Miraculous Sub (ten drugi bardzo polecam). Ogólnie jeśli chodzi o dubbing, polski troszkę kuleje. Polecam oglądać po francusku z napisami.
Przez to, że Marinette i Andrien jako Biedronka i Czarny Kot się nie kojarzą, powstały cztery warianty shipu. Ladynoir (Biedronka i Kot), Adrianette (Adiren i Marinette) Marichat (Marinette i Kot), Ladrien (Adrien i Biedrona). A to wszystko przez to, że Biedra kilka razy spotkała nieprzemienionego Adriena, a Kot nieprzemienioną Marinette... A przecież chodzi o to samo!


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka