Rasowa sezonówka i jak nią nie być

Oto rasowa sezonówka... na przykład Igrzysk Śmierci. Nazywa się Ala. Znudzona życiem, sprawdza premiery kinowe i co widzi? Kosogłosa, część drugą. Uhum, uhum, ładni chłopcy grają, Jenn też piękna, trzeba się do Multikina wybrać. No ale jak to jest część druga, to przed filmem trzeba jeszcze pierwszą obejrzeć, prawda? Sztos, moi drodzy, film na poziomie. Ala kupuje więc broszkę z Kosogłosem, koszulkę z napisem " may the odds be ever in your favor", zaplata warkocz jak Katniss, zgarnia nieogarnięte przyjaciółki (choć to profanacja, nie mają prawa widzieć drugiej części filmu, jak nie widziały pierwszej, prawda?) i idą na film. No błagam was, czy tak w ogóle można?



Można. Cholera, to kino, miejsce publiczne, nikt nie zabroni Ali iść na Kosogłosa, ani mi na Gwiezdne Wojny.
Przechodzimy do tematu - jestem rasowym fandomowcem, więc od lat, gdy pojawia się nowa książka, o której jest głośno - czytam. Pojawia nowy serial - oglądam. Nie dlatego, że podążam za trendem, ale żeby mieć wyrobioną opinię i móc o nówkach dyskutować na forum. Ostatnią nówką było Przebudzenie Mocy.
W tym momencie przepraszam wszystkich prawilnych fanów Gwiezdnych Wojen, że nie urodziłam się dziesięć/ dwadzieścia lat wcześniej, a w dzieciństwie rodzice jednak puszczali mi dobranocki i Disney'a. Naprawdę, takiego hejtu jakiego naczytałam się na twitterze (i nie tylko) w okolicach premiery siódmego epizodu, nie widziałam od naprawdę dawna. (Tak naprawdę od Kosogłosa w listopadzie.) Jakoś miesiąc przed premierą otrzymałam zaproszenie nie do odrzucenia - na Przebudzenie Mocy właśnie. Dobra, Gwiezdne Wojny to jedna z tych produkcji, która łączy grupy społeczne, gusta i pokolenia, coś musi być w tej serii, że stała się takim hitem. Dlaczego by nie obejrzeć? Obejrzałam. Zakochałam się. I kogo to obchodzi? Zainteresowałam się Gwiezdnymi Wojnami w złym momencie, co z tego, że naprawdę mi się spodobały, już do końca moich dni będę koszmarną sezonówką.
Miałam poczucie winy, idąc na film, kupując koszulkę, zagłębiając fandom.

Nigdy nie róbcie tak jak ja. Nie każdej pozycji, która dorobiła się fandomu, a którą się zainteresujecie, musicie poświęcić życie. Nie ważne też, kiedy zaczniecie czytać lub oglądać. Fandomy nie powinny tak działać - na samym początku nabór prawdziwych fanów, którzy będą mieli monopol na fandom. Poza tym, seriale albo ekranizacje dorabiają się dobrej promocji dopiero po czasie. Nie rozumiem, dlaczego tak wielu fanów wkurza, że ktoś chciał obejrzeć sobie Igrzyska Śmierci bez czytania książki. Może przeczyta ją dzięki temu, że spodoba mu się film. A jeśli nie, to co z tego? Czy jesteś mną, czy przykładową Alą, nigdy nie powinieneś wstydzić się tego, że coś lubisz. (Zdarza mi się naprawdę często i nie polecam.)

O, wracając do Ali. Z całą moja dobrą wolą, nawet mnie takie osoby denerwują, ale ich nie krytykuję. Oglądają, bo mogą, kupują, bo mogą, prosta sprawa. Ja nie muszę z taką Alą po prostu rozmawiać. Jeśli zaczniecie nie zwracać uwagi na typowe Ale i na inne osoby, które wam się w fandomie nie podobają, i wam, i im będzie łatwiej żyć. Odróżniajmy społeczność od tego, co ją łączy.

Jeśli chodzi o pokazane przeze mnie tweety, co niedziela, kiedy GW leciały na TVN na Twitterze powstawał hashtag, gdzie ludzie razem dzielili się emocjami z filmu, który każdy z nich widział już wielokrotnie. Razem z nimi oglądałam tylko jedną część, potem dałam sobie spokój z czytaniem i tweetowaniem, bo każdy każdego obrażał, albo pisał coś w stylu "ojejku, zaraz będzie to i to", ewentualnie "Hayden aww".  

15 komentarzy :

  1. Jestem typową sezonówą- polubiłam SW po ostatniej części,mam 16 lat i lubię Anakina. Serio teraz mi głupio, że przez tyle czasu śmiałam się z sezonowców

    OdpowiedzUsuń
  2. Szmaciuro czemu Ala????? Nazwij ją.......... Ferdynand xddd Ale zgadzam się z tobą. Co prawda czytałam trochę po łebkach ale zrozumiałam ideę i popieram cię w 101% xddd +pacz masz już 3 komentarze xddd

    OdpowiedzUsuń
  3. M.in dlatego nie udzielam się w fandomach. Jakiś czas byłam aktywna na DP i tyle :p Strasznie nie lubię podziałów na tró fanów i sezonowców.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mądry post!

    zznosemwksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak bardzo się zgadzam, o Jezuniu ;^;
    Kilka dni po premierze Kosogłosa na jednej z igrzyskowych grupek (cieszę się, że od razu podjęłam mądra decyzję i opuściłam ową grupkę :')) zobaczyłam, jak dziewczyna - oczywiście tró fanka - wstawiła zdjęcie w koszulce z wypisanymi spojlerami, w której była na filmie, bo przecież 'sezonowcom' się należy. Nosz motyla noga, ta laska odebrała ludziom przyjemność oglądania filmu, gahw.
    Tak się rozpisuję o własnych przeżyciach, to może odniosę się do shotów z posta:
    Co. To. Ma. Być? A, powyklinajmy jebane sezonówki, będzie fajnie, hehehe, nikt inny oprócz nas, prawdziwych fanów, którzy oglądali SW w łonie matki, nie ma prawa obejrzeć normalnie filmu. Nie, nie będzie fajnie, kurka wodna (tak bardzo staram się nie klnąć).
    Tak jak kiedyś napisałam o tych całych "sezonowcach" - róbcie sobie co chcecie, mnie jest wszystko jedno, dopóki nie robicie nikomu krzywdy. A ludzi nie można zabić, kupując broszkę z kosogłosem.
    Ogółem szanuję, Kocie Wąsy mam na ekranie głównym w folderze z blogami, czekam na kolejny posti życzę weny!
    PS Mogę przyczepić się do błędów czy nie za bardzo? XD
    Dobra, koniec tego arcydługiego komcia.
    Kocham, kocham, kocham.
    -K.

    OdpowiedzUsuń
  7. W tym momencie trzeba sobie zadać pytanie, kto tak naprawdę zawadza? Sezonowcy czy prawdziwi fani? :') Miałam pisać o SW, ale Igrzyska to taki piękny przykład, taki typowy... Wycofałam sięz fandomu, póki mogłam. Bardzo mnie cieszy ten ekranie główny, jednak się sprawdzam <3 A błędów możesz się oczywiście czepiać, zawsze mi się kilka wkradnie i lepiej porpawic, niż się wstydzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *ten ekran, wybacz, kochana korekta zmienia mi formy xd

      Usuń
  8. Trafiłam przypadkiem na bloga... Przeczytałam, uśmiechnęłam się, bo takie prawdziwe i tyle racji ;) Zostaję na dłużej. Nigdy nie zrozumiem tego podejścia: gdy ktoś zainteresuje się czymś w momencie największej popularności, zamiast zostać pozytywnie przyjętym, zostaje objechany od góry do dołu. A co z sympatycznym: niech nas będzie więcej? Aaaa, nigdy nie zrozumiem. Mam koleżanki, które były na na Epizodzie 7 nie widząc poprzednich. Ale nic mnie to nie obchodzi, bo i tak fajnie nam się potem dyskutowało o filmie ;) Poszłam na Deadpoola, chociaż nie mam pojęcia o Marvelu - kto mi zabroni? Peace and luv czy coś...

    OdpowiedzUsuń
  9. Sezonówką nie jestem (chyba :D), ale nic do nich nie mam. Juz czasem bardziej denerwują mnie "prawdziwi fani", których jak zapytasz o 5 słowo 14 zdania strony 127 w II części to dobrze Ci odpowiedzą. To znaczy do tego nic nie mam, ale do "NIE JESTEŚ TRU FANEM JAK JA. WIESZ KIM JEST MADGE? NIE? HAHAHAHHAAHAHA JAK TY ŚMIESZ IŚĆ DO KINA?" (ten ból, bo spotkałam się z czymś takim).
    Post super, taki prawdziwy xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Sezonówką nie jestem (chyba :D), ale nic do nich nie mam. Juz czasem bardziej denerwują mnie "prawdziwi fani", których jak zapytasz o 5 słowo 14 zdania strony 127 w II części to dobrze Ci odpowiedzą. To znaczy do tego nic nie mam, ale do "NIE JESTEŚ TRU FANEM JAK JA. WIESZ KIM JEST MADGE? NIE? HAHAHAHHAAHAHA JAK TY ŚMIESZ IŚĆ DO KINA?" (ten ból, bo spotkałam się z czymś takim).
    Post super, taki prawdziwy xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Ech, odwieczny najazd na sezonowców... Naprawdę nie rozumiem, co osoby z fandomów do nich mają. Brakuje miejsca do wylewania frustracji? Tak jak Star Wars (ponoć) wojuje ze Star Trekiem, Igrzyska z Niezgodną, tak fangirls muszą się zwalczać od środka?
    Oczywiście bardzo, bardzo fajny post. Sama wprawdzie nie jestem w stanie znieść pójścia do kina na drugą część czegoś, jeśli nie znam pierwszej, podobnie z książkami, ale to jest takie moje osobiste dziwactwo i nie zamierzam go nikomu narzucać.
    A akcja ze spoilerami nie była niestety jednorazowa, kiedy wchodziła do kin Zbuntowana, tró fani Niezgodnej wręcz nagłaśniali taką akcję: "Stop sezonowcom!!11! Koszulki i dodatki ze spoilerami mile widziane!". Brak słów. Smutne.
    Szkoda, bo na pierwszy rzut oka fandomy wydają się być całkiem fajne. Niestety te "trzynastki" (potocznie mówiąc ;)) mają w sobie tyle jadu, że kiedy wejdziesz "głębiej" w fandomy, zastanawiasz się, czy na pewno dobrze trafiłeś...

    OdpowiedzUsuń
  12. Przy premierze niezgodnej była chyba akcja z rozdawaniem karteczek ze spoilerami. Ugh. Mimo, że wiem jakie to żałosne nadal wkurzam się na ludzi, którzy oglądali Pottera pierdyliard razy, ale książki nigdy. No bo skoro tak to lubią to czemu nie zapoznają się z książkową wersją? Ja zaczęłam przygodę z Harrym Potterem po oglądnięciu pierwszej części więc no... A co do Igrzysk... dowiedziałam się o książce po wyjściu W Pierścieniu Ognia to pomyślałam, że trzeba przeczytać. I to jest dobre w ekranizacjach - przyciągają więcej ludzi do fandomu. Wniosek nasuwa mi się taki, że każdy wie, że trzeba sezonowców zostawić w spokoju to i tak się wkurzamy. Ignorujmy, a każdy będzie szczęśliwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz jest tak poprawny gramatycznie,że ahh... .-. Czas spać

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka