Pisarskie niepokalane poczęcie


Jedna z moich przyjaciółek wierzy, że poślubi Harry'ego Stylesa. Nie, nie wierzy, ona to po prostu wie. Jest tego pewna w takim stopniu, że wszyscy dookoła, choć na początku sobie z tego żartują (nie radzę tak swoją drogą), potem muszą przyznać "Cholera, ta laska naprawdę go poślubi".

Moja przyjaciółka nie może być tego pewna, prawda? Ale to wie. 
A ja wiem, że będę pisarką. Rynek książki to mój własny Harry Styles. 

Mam tylko jeden problem, który w sumie rzuca cień na wszystkie moje cele, marzenia, jest kulą u nogi mojej samorealizacji. Jestem leniwa. Koszmarnie, ekstremalnie leniwa. Tak leniwa, że w moim przypadku to już swój rodzaj sportu. 

aspiringwriter22:

You have ravenredsoul to thank for this writer problem.
If you want to talk, send me a message.


Ask a question. Submit a problem. 
If you want to be really productive, get off Tumblr and write something. 
Jakoś jednak trzeba egzystować, pomijam już temat nauki. Żyjąc ze świadomością mojej koszmarnej wady, nauczyłam się walczyć z tym smokiem. Nie odbierze mi mojego Harry'ego Stylesa nigdy przenigdy.
Dobra, za dużo metafor, zaraz przestaniecie ogarniać o czym bredzę. Przez moje lenistwo osiągnęłam wyższy poziom samomotywacji. To jest bardzo, bardzo kluczowe, nawet kiedy nie jest się takim leniwcem jak ja. 

Przez ostatnie dwa miesiące obiecywałam sobie, że w ferie w końcu skończę moje opowiadanie, jeden z ambitniejszych projektów, który w ogólne podjęłam. W pierwszym tygodniu stwierdziłam, że zajmę się pisaniem w drugim. Wczoraj rano obiecałam sobie, że będę pisać w nocy w nocy. (Patrzcie jaki progres, odkładałam o co raz mniejsze odcinki czasu). A wieczorem zaczęłam nowy serial. Trzynaście odcinków, tylko jeden sezon. Czy da się obejrzeć cały w jedną noc? To brzmi jak wyzwanie. Zajadłam ciastkami poczucie winy wywołane przez pisarskie sumienie... Ale ostatecznie dopadło mnie około trzeciej w nocy. Nie, nie zaczęłam pisać opowiadania, zaczęłam pisać list do siebie. Nikt mi nie da takiego kopa jak ja sprzed 12 godzin, prawda? (Żenujący fakt: na górze napisałam PRZECZYTAJ PO ŚNIADANIU i jakoś tak mój tata jadł śniadanie wcześniej i znalazł prywatną korespondencję na moim biurku i z jakiegoś powodu poczuł się upoważniony do przeczytania). Więc no. Przeczytałam list po śniadaniu. I miałam ochotę z dumą sama siebie poklepać po ramieniu. Przybywam tu z misją powiedzenia wam tego, co powiedziałam sobie sama. Skoro zmotywowało mnie, musi zmotywować was.

Hey mavis-rosenkreuz, I don’t really know if you meant to send this in as a question or a submission, so I’ll just use what you wrote as inspiration for writer problems while offering some of my own advice.I encourage you to write down what you’ve thought of as quickly as possible without overthinking too much. The more you sit and stare, the easier it becomes to get caught up in doubting yourself. That makes the act of writing more difficult. Starting to write is hard enough. The longer you delay writing, the less likely you’ll write about whatever it is that’s on your mind for various reasons I don’t need to get into. So even though starting to write isn’t easy, you need to get those thoughts and ideas down on the page first. Remind yourself that your first drafts don’t need to be perfect. You can mould your characters and shape your worlds later. Sometimes all you need to do is get one word, one sentence down. Then run with it. See where that line of dialogue takes you. Follow whatever your character wants to do next. You don’t have to be in control of everything all the time.To avoid confusion on my part, please send your questions here and submissions here. Thanks in advance! Nie ma pisarskiego niepokalanego poczęcia. Książki, które czytaliście, nie napisały się same. Wasze też się same nie napiszą. Praca, z której będziecie dumni to jedynie taka praca, której się poświęcicie, naprawdę zaangażujecie. Nieważne od wyniku, potem będziecie z niej dumni, bo jest efektem waszej pracy, w którą włożyliście serce. Stanie się jak wasze małe dziecko, które będziecie chcieli pokazać światu, jak Rafiki Simbę, 

Jeśli chcecie stworzyć sobie warunki do pracy, pierwszą rzeczą, którą musicie zrobić, to pozbyć się wszystkiego, co was rozprasza. Serio, to święta zasada. Sama gdy zabieram się za pisanie, wyłączam wszystko z prądu i przestawiam telefon na tryb samolotowy. Włączam też inspirującą muzyczkę w tle. Druga ważna rzecz - mieć wszystko, czego będziecie potrzebować pod ręką. Wszystkie materiały wspomagające, notatki, jakąś herbatkę, ciastka. Jak co chwilę będziecie wstawać i gdzieś po coś iść, będziecie tracić czas. Trzecia rzecz? Niektórzy nie potrafią pracować w chaosie, inny w porządku, albo tak jak ja, w jakimkolwiek innym miejscu poza moim łóżkiem. O wiele lepiej będzie wam się pisać w miejscu, w którym będziecie czuć się komfortowo. Kiedyś to wszystko ignorowałam, najgorsze było to, że cały czas miałam telefon pod ręką. Moje małe, piękne, czarne, zgrabne maleństwo może psuć moje życie towarzyskie i efekty mojej nauki, ale nie pisanie.

aspiringwriter22:

Thank you unus-de-pineapples.
Submit a problem if you have one!
Jeśli chodzi o publikację - każdy z nas zaczynał od zera. Większość od razu publikowała i dostawała po tyłku od hejterów. Na Boga, nie wstawiajcie wszystkiego na blogi i fora, piszcie też dla siebie. A nawet jak publikujecie, nie przejmujcie się komentarzami aż tak bardzo. Przed nami wszystkimi jeszcze długa, droga i każda napisana, ukończona rzecz to kolejny mały kroczek. Udany, nieudany, nieważne. Nikt nie może zniszczyć waszej pewności siebie. 
I na Boga, nie popełniajcie tego błędu co ja, nigdy nie piszcie ręcznie, nigdy. Kiedyś uważałam to za inspirujące i takie klimatyczne, ale przepisywanie wszystkiego do pliku budziło we mnie głęboką nienawiść i zabijało moją motywację. Stwierdziłam w końcu, że lepiej zapisać dobre rozwoje akcji w pamięci, a nie na kartce i wytrzymać kilka godzin aż znajdę się w domu z moim komputerem.

Uczcijmy minutą ciszy wszystkie wspaniałe pomysły, które umarły w moim chaotycznym umyśle, uduszone przez marzenia o pizzy, wzory matematyczne i daty urodzin moich znajomych.

Podsumowując - warunki pracy jeśli chodzi o pisanie są ważniejsze, niż mogłoby się wydawać. Motywacja jest w sumie kluczowa, ważniejsza od pomysłu na pisanie. Jeśli nie masz planu opowiadania, natchniony weną zawsze coś wymyślisz. A bez motywacji twoje pomysły staną się płytkie, wymuszone. Nie chodzi o to, żeby napisać od razu arcydzieło, ale o to, żeby pisać jak najwięcej, tworzyć swój własny styl, rozwijać się. Wchodzisz na sto procent, albo to tylko bazgranie w notesie raz na kilka miesięcy. Jak bardzo ci zależy?

Pamiętajcie, nie ma pisarskiego niepokalanego poczęcia.
Cholerka, to chyba stanie się moim hasełkiem czy coś. 



obrazki stąd: http://aspiringwriter22.tumblr.com/

10 komentarzy :

  1. Bardzo fajny post, aż chyba dzisiaj skończę to opko, co miałam skończyć jutro, bo przecież jeszcze czas :D.
    Propsuję, a i obrazki fajne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie sobie siedzę i próbuje ogarnąć fizykę do próbnego. I postawiłam sobie za cel ogarnąć całość w jeden dzień. Ale jak to zwykle bywa, rano się nie chce człowiek znajduje sobie milion innych rzeczy do roboty (niech żyją seriale!). Dostałam wieczorem kopa, ale nadal jestem w czarnej dupie. I niby jakaś motywację mam, ale twój post jest tym, czego było mi trzeba. Więc odkładam telefon i zabieram się do roboty. Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super post :-) Naprawdę podziwiam osoby, które po prostu są w stanie coś napisać i mają na to pomysły. Ja, niestety, pisarką nie zostanę (mam talent do tworzenia Mary Sue, ech).
    I jeszcze złote słowa: "pisz dla siebie, nie wrzucaj wszystkiego na blogi" - trzy razy tak!
    Życzę powodzenia w dalszym pisaniu (i przepraszam, że mój komentarz jest tak chaotyczny, ale to już taka moja przypadłość 8))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, dziękuję :3 Na Mary Sue też jest lekarstwo c;

      Usuń
  4. Pacz ile masz komentarzy!!! I po co ci jeszcze mój??? No ale dobra. Podoba mi się. Naprawdę. Chociaż sądzę że z moim zdjęciem leniwca byłby lepszy klimacik xdd Ale zgadzam się z tb i jako osoba która przeczytała większość twoich prac jestem za pisaniem od razu w kompie. Nie bawią mnie starożytne języki xddd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieszne krytykować moje pismo Alicjo? To nie ja tu się bawię w hieroglify XD

      Usuń
  5. No i zdradziłaś moją tożsamość... Jak mogłaś??? TERAZ MNIE ZNAJDĄ XDDD I JA mam bardzo ŁADNE pismo xddd

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja nie piszę, ale rysuję. Od czasu do czasu, bo jestem bardzo bardzo leniwa (myślę że mogę z tobą konkurować) ale gdy nagle mam wenę, potrafię rysować całą noc. Pokazuję moje dzieła zwykle tylko znajomym i rodzinie więc w gruncie rzeczy robię to dla siebie. Przestałam aspirować na bycie artystką, nie poszłam do liceum plastycznego, tylko na biol-chem, więc teraz zamiast nie tworzyć zasypiam na podręczniku w trakcie nauki :D A post świetny :3

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka